Patrzysz na świetne, kochające się pary w social mediach i zastanawiasz się – jak to w ogóle możliwe? Otóż być może wiedzą coś, czego nie pokazują na zdjęciach. Że chaosu nie da się wyeliminować. Można go tylko udomowić.

Czyli co? Udomowiony chaos to umiejętność śmiania się z bałaganu i frustracji, zamiast kłócenia się o nie. To moment, w którym zamiast myśleć „znowu coś nie wyszło, dlaczego jesteśmy tak nieogarnięci?” to mówisz na głos „Jak na to patrzę to widzę niezły materiał na film: Jak być Borokiem 2 ”. I śmiejecie się oboje.
*Borok oznacza „ktoś kto się stara ale mu nie wychodzi; niezdara”
Dlaczego to działa? Bo śmiech to nie jest ucieczka od problemu. To biologiczny wentyl bezpieczeństwa. Badania pokazują, że para, która w sytuacji stresowej potrafi się wspólnie pośmiać, ma niższe ciśnienie krwi i niższy poziom kortyzolu. Organizm się uspokaja. Zamiast eskalować napięcie – rozładowujecie je.
Pary, które to potrafią, nie są idealne ale są bardziej odporne na wypalenie.
Jak udomowić chaos w swoim związku? 5 rzeczy, które możecie zrobić od dziś.
1. Przestań dochodzić, kto ma rację.
Większość kłótni to nie walka o prawdę. To walka o uwagę, pomoc i niezaspokojone potrzeby. Zamiast udowadniać swoją rację, zatrzymaj się. Powiedz coś czułego w stylu „Oj nie… Tak się nie będziemy kłócić o sucho pysku. Idę po herbatę! Jaką chcesz?”. Zdanie w takim stylu pokazuje czułość i chęć rozmowy… ale z humorem i na innych zasadach.
2. Obejrzyjcie komedię, albo wyślij jej rolkę ze słodkim kotkiem
Albo innego głupiego mema. Najlepiej takiego, który robi coś, co kojarzy ci się z waszym zachowaniem – np. przewraca oczami, tupie nogą, zasłania twarz łapami. To subtelny sposób, żeby powiedzieć: „wiem, że oboje teraz tak wyglądamy”. Badania pokazują, że wysyłanie memów z intencją rozśmieszenia partnera zwiększa satysfakcję i bliskość – zwłaszcza gdy odnoszą się do waszych wspólnych, codziennych sytuacji. To działa jak mały wentyl: spuszcza powietrze, zanim balonik pęknie.
Jeśli nawet to nie twoja bajka? Zaproponuj film. Tylko nie taki, który trzeba oglądać z napięciem – niech będzie absurdalny, głupi, z dreszczowcem w roli głównej. I pamiętajcie: możecie obejrzeć zawsze dwa. Jeden dla niego, jeden dla ciebie. Albo połowę jednego, a resztę jutro. Właściwie to nie chodzi o film. Chodzi o to, żebyście na chwilę przestali walczyć z sobą i zaczęli śmiać się z tego samego. Nawet z idiotycznego kota.
3. Zaakceptujcie, że mało kto „ogarnia” cały czas.
Zamiast celem „cisza i spokój”, postawcie cel na dziś: „udało nam się nie pokłócić o śmieci”. To nie jest obniżanie poprzeczki. To dostosowanie celu do rzeczywistości. Jak już wam się uda, możecie dodać kolejny. Małe sukcesy budują lepiej niż ciągłe porażki z wyimaginowanym ideałem.
4. Zainwestujcie w jedną, wspólną, głupią aktywność
Nie musicie iść na weekendowy warsztat. Wystarczy, że zagracie w grę, przy której oboje będziecie słabi. Może zróbcie jakiś trend z tiktoka lub innego miejsca? Może dziwna randka? Albo można też pójść do znajomych, którzy mają na Was dobry wpływ i spróbować się pocieszyć ich oraz swoją obecnością. Chodzi o bycie razem w sytuacji, która nie wymaga od was „bycia na posterunku”.
5. Używajcie gotowych zwrotów rozładowujących napięcie.
To są wasze hasła awaryjne. Zamiast iść w zaparte, użyjcie jednego zdania np.:
„Wkurzasz mnie! Ale za bardzo Cię lubię, żeby się kłócić. Ochłoniemy?”
Jeśli czujesz, że to na miejscu to możesz rozłożyć ręce do przytulenia. Zobaczysz co się stanie 🙂
lub
„Zapisuję to do kroniki naszych porażek. Będzie z czego się śmiać. Może komedię nakręcą o tym.”
Po tym możesz spróbować się wtedy lekko uśmiechnąć, może odwzajemni 🙂
Nie macie pomysłu jakie wymyślić hasła na takie sytuacje?
Zapytajcie o to Flow Coach.
Napewno wam coś podpowie 😉
A co, jeśli ciągle się kłócimy i nie umiemy się zatrzymać?
To znaczy, że jesteście w punkcie, w którym potrzebujecie narzędzia do zatrzymania emocji. Może to być proste hasło, które wypowiadacie na głos: „stop, weźmy oddech, chwila przerwy – 5 minut”. Każda strategia jest dobra. Nie macie pomysłów na nią? Może warto poprosić o pomoc psychologa lub terapeutę – taki krok mówi o tym jak bardzo Wam na sobie zależy. Nie poddawajcie się.
